Rodzimy kocioł

Jak może być w naszym kraju dobrze ? Przecież na ważnych stanowiskach zarabiają niemałe pieniądze. Gdy słyszę o kolejnych korupcjach, przekrętach, to poza złością jest mi po prostu wstyd.
Mąż już parę lat temu wygłosił teorię, że po transformacji ustroju, przebiegli mafiozi i gangsterzy pchnęli swoje dzieci na prawo. Było za co. Teraz mają swoich w sądach, notariatach, izbach komorniczych. Tym sposobem prawo dla płotek, grube ryby są bezpieczne w sieci.Jak okazuje się, choćby z ostatnich doniesień, prawnik, biznesmen i urzędniczka stanowili złodziejski team. Reprywatyzacja stała się michą miodu dla cwanych złodziei. Nie są to oczywiście kieszonkowi złodzieje, w grę wchodzą potężne miliony złotych. Jakoś trudno uwierzyć, że nikt z przełożonych urzędniczki nic nie wiedział. A jeżeli to prawda, to też fatalnie świadczy o pracy w jednostkach państwowych, skoro spokojnie przeszło w realizacji kolejne draństwo. A przecież praca w jednostkach państwowych finansowana jest z naszych, podatników pieniędzy. Niezłe prezenty mają za nie.
Pazerność graniczy z obsesją. Byle jak najwięcej, byle nie zmarnować otrzymanego od wyborców czasu. Co tam naród. To tylko brzmi ładnie, a decydent kieszeń nastawia po kolejne nagrody. Tak naprawdę to mieszanie w kotle, damy temu – odbierzemy tamtemu – ci malutcy niewiele znaczą, niech się buntują.
Kwestia roszczeń lekarzy-rezydentów.  Trudno sprzedać młodym, inteligentnym ludziom jakiś blef.  Niejeden już rząd kręcił, obiecywał poważne traktowanie służby zdrowia. I nic z tego nie wynikało.
Pani premier zbyła rezydentów, minister resortu okazał totalną ignorancję. Opozycja zaciera ręce. Jak zobaczyłam byłego ministra, który aż się oślinił, wyrzucając z siebie oburzenie dla złego zarządzania resortem, to pomyślałam, że świat już u kresu, bezczelność przeszła granice. Takie samo odczucie mam, widząc spienionego szefa partii opozycyjnej. Jak to pamięć jest krótka.

 

No i nowość, królowa Zakopanego i zadłużenie 300 mln zł. A dalsze wyłudzenia trwają. Przecież ktoś bardzo ważny musi trzymać parasol ochronny nad takim procederem. Takie zadłużenie nie powstaje w ciągu roku.
To tylko potwierdza moją opinię, że  demokratycznie wybrani nie są dla społeczeństwa. Naiwny by tak pomyślał.

Pani z zielonego rynku

Kupuję u niej około 6 lat. Kiedyś opowiedziała mi, jak to wszystko się zaczęło.
W stołówce dużego zakładu przepracowała 18 lat. Zakład padł, padła jej stołówka. Spotkało ją to, czego najbardziej w życiu się bała: bezrobocie. Parę tygodni rozmyślała, co dalej, przecież musi pracować. Skorzystała z wolnego czasu i zrobiła odkładaną operację oka. A potem wymyśliła, że zostaną z mężem rolnikami.

 
Kupili od sąsiadki z bloku działkę rolną na wsi, ze starą chałupą, żeby być na miejscu. Do domu wracali na noc. Mąż pochodzi ze wsi, zna się na gospodarce. Teraz, po 22 latach i ona zna się bardzo dobrze.   Jak im się już po 2-3 latach rozkręcił interes, zwolnił się z pracy w PKS-ie. Parę lat temu, w jej 50 urodziny, zamieszkali na wsi, w wybudowanym, własnym domu. Mają ekologiczne warzywa i niewielki sad, ale owoców tyle, że mają jeszcze na sprzedaż.  Trzy razy w tygodniu pani sprzedaje swoją produkcję na zielonym rynku. Ma swoich stałych klientów, bo i warzywa dobre i ceny przystępne, a poza tym pani przesympatyczna i życzliwa.

 
W minioną sobotę jak co tydzień, pojechaliśmy z rana po ziemniaki i jabłka. Panią zastępowała córka, mama ma powikłania pogrypowe.  To najmłodsza z trzech córek, wszystkie mieszkają w innych miastach.  Nie wiedziałam, że na stałe mieszka w Lublinie, jest po farmacji i prowadzą z mężem aptekę. Oboje rodzice mieli silną grypę, więc z siostrami mają rozpiskę, która kiedy do rodziców zajrzy i pomoże.  I  zajrzała.

 
Niby normalne, ale dosyć rzadkie teraz. Ja pozostałam pod wrażeniem tej  rodziny. Imponują mądrością, pracowitością, obowiązkowością. Bardzo fajna rodzina.                      Czego więcej chcieć ?