O An-Ula

Skorpion 1951 rok. Jeden syn, dwoje nastoletnich wnucząt, drugi mąż.

Przeznaczenie

Spotkałam znajomą, z którą nie widziałyśmy się długo. Parę lat mieszkała w innym mieście.  Dzieci z rodzinami  mieszkają w Holandii.
Owdowiała  w wieku 37 lat. Została z trójką dzieci. Była młodą, bardzo atrakcyjną kobietą, więc adoratorów nie brakowało. Bała się jednak każdego związku, ze względu na dzieci. One były dla niej najważniejsze. Bardzo dbała o nie, wychowała naprawdę wspaniałych ludzi. Jeden z adoratorów był wytrwały, parę lat wydeptywał do niej ścieżki. Bardzo ją kochał, składał poważne deklaracje. Znałam go, to dobry człowiek. Co ważne,  jej też nie był obojętny. Nieraz rozmawiałyśmy o nim, mówiła, że bardzo go ceni, jednak boi się, że dzieci mogą go nie zaakceptować a poza tym młodszy od niej o 10 lat może nie podołać obowiązkom rodzinnym. Parę lat później mężczyzna założył rodzinę. Znajoma nadal wzbraniała się przed związkiem, chociaż ciągle była obiektem zainteresowania mężczyzn. Miała ciekawą pracę, parę bliskich osób, to jej wystarczało, to było pewne.
Dzieci z rodzinami mieszkały już w Holandii, gdy zmarła jej matka, mieszkająca w K.  Po przejściu na wcześniejszą emeryturę zdecydowała się zamieszkać w domu rodzinnym w K. Brat-budowlaniec wyremontował matce dom około 3 lata wcześniej, tylko zamieszkać. Po paru miesiącach odczuła samotność. Dzieci daleko, praca skończona. Odszukała na nk i fb parę osób z lat szkolnych w K. Odnowili kontakty, zaczęli się od czasu do czasu spotykać.  Już było dobrze. Dzieci na zmianę przyjeżdżają 1-2 razy w roku, ona też czasem jeździ do Holandii. Dzieci mieszkają w jednym mieście, nie ma problemów.  Jest szczęśliwa i czuje się bezpiecznie.
W Nowy Rok 2016 roku, blisko dwa lata temu dostała telefon. Po drugiej stronie jej wieloletni adorator. Numer dostał od jej brata, z którym spotkali się gdzieś, a który bardzo mu sprzyjał. Chciał pogadać. Małżeństwo jego już nie istniało. Znajoma już wtedy od razu wiedziała, że lęk minął, że będą razem. Już nic nie przeszkadza, nawet ta  różnica wieku. Uczucie przetrwało. Są już małżeństwem, wróciła do naszego miasta, ponieważ mąż jeszcze pracuje.  W planie mają wyjazd do rodzinnego K., gdy mąż przejdzie na emeryturę. Jak mówi, dopiero teraz jest naprawdę szczęśliwa i czuje się bezpiecznie. Nie żałuje tamtych decyzji, widocznie tak miało być. Takie było przeznaczenie.

Znając ich oboje jestem pewna, że zasłużyli na siebie.

Larazawsze tam, gdzie ty”..z Larą, która mnie nie opuszcza…

Niefajnie

Jak każda z nas, robię zakupy domowe. Ze zgrozą stwierdzam, że ceny rosną w tempie kosmicznym. To nie jest kwestia 5-10%, bywa nawet 100 %. Jajka, które kupowałam miesiąc temu po 4,69 zł za 10 sztuk, wczoraj kupiłam za 8,49 zł. O maśle jeszcze wspomnę, bo u nas dobre już kosztuje  8,99 zł za kostkę.  A jak masło, to i pochodne.  Chemia zaś gospodarcza, głownie z Niemiec, droższa  /a gorsza jakościowo/ u nas niż tam. A zarobki jednak zdecydowanie niższe. Zastanawiam się, czy to aby zwykli obywatele nie mają za zadanie trzymać kraj w jakim takim pionie.

Kominy płacowe  /tak się to dawniej nazywało, ale wtedy to był mały pikuś/  są wysokie. Średnie dochody rosną. A ze średnią to jest tak, że pan i jego pies mają średnio po trzy nogi. Duma rozpiera kolejne władze, śmiało wypinają pierś, lekką ręką sięgając do naszych kieszeni. Skoro średnia taka dobra, to władzy zasługa. Pan dobry.
Obyśmy tylko zdrowie mieli jakie takie. Bo leczyć się zaczyna być komfortem, spora część emerytury spada. Pijmy więc ziółka, na co się da, unikajmy niepotrzebnych stresów  /niełatwo !/, ćwiczmy niezłomną wolę. Inaczej pochłonie nas bezlitośnie machina bezwzględności.

ciasteczkaRobię sobie drobne  przyjemności. Ot, chociażby ciasteczka kruche z nasionami siemienia lnianego, a także z orzechami, pestkami dyni  i płatkami owsianymi zmielonymi w blenderze . Smaczne, chociaż już nie tak tanie, bo maso zdrożało. A jak mam ochotę rozwydrzyć się, to przynoszę z piwnicy słoiczek nutelli własnej produkcji i nią smaruję ciasteczka.
Jedzenie w końcu to duża przyjemność.

Na życzenie podaję przepis na ciasteczka:

20 dkg masła, 12 dkg cukru, cukier waniliowy, 1 jajko, 40 dkg mąki, 1/2 łyżeczki sody lub proszku do pieczenia.

Masło zmiksować z cukrami. Dodać jajko i połowę mąki, miksować. Połączyć na stolnicy z resztą mąki i proszkiem, wyrobić, dosypać siemię lniane, płatki owsiane zmiksowane i ziarna wg uznania  /ja dodaję ziarnka dyni i orzechy/, w sumie około 1/3-1/2 szklanki. Odłożyć na 30 minut do lodówki. Rozwałkować na gr.4-5 mm, wykrawać ciasteczka. Piec ok.12-15 minut 180st.zmniejszyć do160st,  na złoty kolor.