Sąsiedzka przysługa

W sobotę pod wieczór sąsiedzi zaprosili nas  na pizzę. Uknułyśmy z sąsiadką na tę okoliczność pewien podstęp. Otóż sąsiad dostał jakiś czas temu od żony jej 3 letni samochód Nissan Qashqai, więc wypadało starą Kijankę sprzedać. Gnieciuch z niego jednak i było mu żal rozstać się ze swoim druhem. Cierpiał i trzymał samochód nowy w ogrodzie,  a stary w garażu. Na swoim miejscu. Bo się przywiązał. No i oczywiście jeździł cały czas starym. Sąsiadka denerwowała się i wrzeszczała na niego, bo to, przyznacie, rzadki dziwoląg. Mąż mój cierpliwie tłumaczył wyższość nowszego samochodu nad starym.  Tyle tylko, że sąsiad wszystko wiedział, ale kochał swój samochód niemożebnie. Taki uczuciowy.
Wzięłyśmy w sobotę z sąsiadką w swoje ręce sprawę. Wyszłyśmy do drugiego pokoju pod pretekstem babskich zwierzeń, z dowodu rejestracyjnego spisałyśmy dane i szybko na OLX wstawiłam ogłoszenie o sprzedaży ze zdjęciami z lata. Panowie nic nie wiedzieli o tym, popijając piwkiem kolejne kawałki pizzy, a sąsiad głosił mądrość ludową: „kobiet chłopie nie zrozumiesz, dziwne i uparte to istoty”.
W niedzielę rano licznik przeglądających to 183 osoby.  Było dobrze.   Sąsiad dopiero zorientował się, że  akcja rozpoczęta, gdy jego żona   odbierała telefon. O godzinie 13 samochód odjechał do garażu nowego właściciela. Pępowina  odcięta.  Sąsiad teraz  okazuje mi wdzięczność, którą wyraża darami natury  /wczoraj wiącha selera i dynia/. Jest zadowolony, że podjęłyśmy męską decyzję, bo jemu byłoby jednak żal, wahałby się i wahał.

zapiekankaWczoraj z resztek sobotnio-niedzielnego obiadu, zrobiłam naszą ulubioną zapiekankę pt.”u nas nic się nie marnuje”, w składzie: ziemniaki, filet z indyka, kapusta, kiełbasa, kapusta, ziemniaki, ser. Porcja jak widać okazała, zaplanowana na dwa dni. Na dzisiaj już nic nie zostało. Była tak pyszna, że nie żałowaliśmy sobie. Dzieła dokonał po południu wnuk , który przywiózł swoje letnie opony do  przechowania.  Ochoczo przyjął zaproszenie na zapiekankę i z lubością patrzyłam, jak  micha została pusta :)
Jedzenie to jednak wielka przyjemność.
IMG_20171105_153001-crop

Ubiegane i zmęczone szukamy drogi do domu

36 Komentarze

  1. Trochę rozumiem sąsiada, bo też lubię swój samochód. Tylko, że prezent jest naprawdę atrakcyjny i kusi.
    Nauczyłem sie dosyć dobrze gotować, tak twierdzą konsumenci. Polubiłem to, korzystam z nowych przepisów. Zapiekanek sam nigdy nie robiłem, ale spróbuję, jak będę miał gości, bo też dysponuję dużymi naczyniami.
    Zdjęcie jest urocze. Pozdrawiam pięknie !

  2. Ale morowe babki z Was. Ja też uważam, że mądre kobiety wiele mogą i należy je słuchać, pamiętajcie panowie :)
    Zapiekanki też robię, także z kapustą, ale i z makaronem i ryżem.
    Jak na zdjęciu widać, obie z Twoja sunia jesteście wprawdzie zmęczone, ale bardzo zadowolone ! Pozdrawiam An-Ulko !

    • Nooo, ja także uważam, że kobiety naprawdę są mądre i zaradne. Z sunią jesteśmy zadowolone po wojażach, z tym ,że ja zdecydowanie bardziej zmęczona :)) Pozdrawiam serdecznie, Anno :)

  3. Uwielbiam, An – Ulo, pichcić i u mnie też nic się nie marnuje. Wychodzą mi np. z resztek rewelacyjne zupy.
    Moja sunia Tola już patrzy na mnie wymownie i tylko czeka na moje zdanie z wyrazem „buty”!
    Teraz zaś najserdeczniej zapraszam Cię do mnie na wywiad z Gościem
    uściski

    • To mamy wspólną pasję: pichcenie :)
      Lara gdy widzi szelki w moich rękach, staje na dwóch łapach gotowa do ubierania.
      Zaraz zajrzę do Ciebie a teraz pozdrawiam serdecznie,
      Klaterku :)

  4. Zapiekanki uwielbiam i mogłabym jeść na okrągło.
    Nie cierpię natomiast starych zimowych buciorów mojego męża. Myślisz Anusiu ze da radę je wystawić na Allegro? – bo kupił sobie nowe śliczne, ale chodzi ciągle w tych starych???
    Buziaczki :-)

    • Jest ciężko. Przywiązany do butów Twój mąż. Okazuje się, że mężczyźni tak mają. Wierni i oddani do bólu. Wywieź stare buty na działkę, przydadzą się przy wczesnowiosennych pracach. Męża przygarnij do serca, doceni.
      Buziaczki ślę, Jagódko :)

  5. Bardzo smaczne są zapiekanki ..My teraz jesteśmy na fali pieczonych ziemniaczków w łupince z surówkami::)A kobiety zawsze wyprzedzają w pomysłach panów …Nie ujmując IM niczego…ale jednak ☺☺

  6. Nie robiłam sama nigdy zapiekanki, chociaż parę razy jadłam. Wygląda tak apetycznie, że spróbuję. Takie podstępy jak Wasz mile widziane ! Pozdrawiam !

  7. Ale z Was intrygantki ;)
    Rzadko robię zapiekanki, a powinnam, bo Twoja wygląda apetycznie i nie dziwię się, że szybko zniknęła.
    Serdecznie pozdrawiam.

    • Intrygi z reguły bywają skuteczne. Byle obrany cel był chlubny, he, he :)
      Zachęcam Cię, Aniu do zapiekanek, bo poza tym, że pyszne, to wymiata się z lodówki pozostałości jedzenia, i tym sposobem nic się nie marnuje. Serdeczności ślę, droga Aniu :)

  8. Zapiekankę podobną do Twojej zrobiłam z kapustą kiszoną i podudziami kurczaka.
    Nie ma to jak sposoby na opornych. Mądre podejście do sprawy to połowa sukcesu.
    Serdeczności

    • Ja też z kapustą kiszoną, gotowaną. Dramstiki lubimy z piekarnika, ale następna zapiekanka będzie z nimi.
      Pozdrawiam serdecznie, Ultro :)

  9. Sąsiadowi pewnie wstyd, że to kobiety musiały zakasać rękawy !
    Zapiekanki też robię, ale z kapustą nie próbowałam, więc nowy przepis jest. Mam taką figurę An-Ulko, że możesz zajadać się zapiekankami !! Pozdrawiam śliczne sportsmenki !

  10. Jak dobrze mieć sąsiadda lub sąsiadkę :D Ale nie zawsze się to sprawdza. W Twoim przypadku wyszło dobrze… Pozdrawiam**

    • Mama moja mawiała, że sąsiad jest ważniejszy niż rodzina, bo na miejscu. Miałam szczęście do dobrych sąsiadów i na blokach, gdzie mieszkałam 30 lat i tutaj , w domu. Pozdrawiam serdecznie, Mayu :)

  11. Fajny sposób wybrałyście, i plan wykonany. Poza tym myślę, że sąsiad na selerze i dyni nie kończy gestów wdzięczności.
    Zapiekanki bardzo lubimy, ale z kapustą nie robiłam. Już zaplanowałam na weekend.
    Duch sportowy Cię nie omija, to się i na wygląd bardzo korzystnie przekłada. Pozdrawiam !

    • Kolejny dar to warkoczyk czosnku :) Przychodzi do mnie rano z darem wdzięczności, mamy 15 minut na herbatę i ruszamy do swoich obowiązków domowych. Sąsiadka niestety od rana pracuje /ma w domu prywatny gabinet lekarski/ , więc on zajmuje się tym, co ma zapisane na kartce, he, he :)
      Myślę, że kapusta w zapiekance przypadnie do gustu Twoim domownikom. Pozdrawiam serdecznie, Dośko :)

  12. Kapitalny pomysł, tylko babeczki na to mogły wpaść. My też często korzystamy z OLX, to fajna sprawa.
    Widać, że zawody z pieskiem służą Wam, bo efekt widoczny. Pozdrawiam, zapiekanki robi moja mama i też uwielbiamy, ale robi bez kapusty za to z pieczarkami. Podpowiem jej o kapuście.

  13. Podziwiam Wasz pomysł ,super wymyśliłyście . Sąsiad znalazł się przed faktem dokonanym i dobrze ,bo tak to by to trwało .Dziś wykorzystałam rosół i jest ogórkowa ,chociaż przyznam ,że nie przepadam za zupami ,ale czasem trzeba .Przeglądam często OLX ,bo szukamy jakieś autko dla siebie ,na razie nasze stare jeżdzi ,ale trzeba się rozglądać,pozdrowień moc.

    • Akcja przeprowadzona była wzorcowo, same nie spodziewałyśmy się tak szybkiego odzewu.
      Zupy bardzo lubię, gotuję zawsze na dwa dni. A na końcówce rosołu niedzielnego też gotuję zupy, najczęściej krupnik lub barszcz czerwony.
      Korzystałam parę razy z OLX, parę lat temu sprzedaliśmy tak zestaw wypoczynkowy, a w czerwcu tego roku samochód. Serdeczności ślę, Iro :)

  14. Przeprowadziłyście fajną i skuteczną akcję z sąsiadką. Mój mąż też kocha nasze auto, pielęgnuje i czyści, ale podejrzewam, że taki prezent to by chętnie przyjął.
    Wyglądasz jak zawsze doskonale, mimo zmęczenia o którym wspomniałaś. Tak trzymać. A zapiekanki też lubimy i często robię, ale muszę spróbować z kapustą. Pozdrawiam !

    • Mój mąż też bardzo dba o samochód, zresztą o wszystko dba. Mimo to, na pewno by nie pogardził taką gratką. Zapiekankę polecam, pozdrawiam serdecznie, Beato :)

  15. Podoba mi się zapiekanka i zapisałam przepis. Rozumiem, że kapusta gotowana ? Wyglądasz mimo zmęczenia super, piesek chyba nadal chętny do zabawy.
    Mój mąż wprawdzie też przywiązuje się do swoich rzeczy , ale samochody uwielbia i najchętniej by zmieniał co miesiąc. Twój sąsiad jest rzeczywiście trochę niezwykły. Pozdrawiam An-Ulo !

    • Tak, kapusta gotowana i zasmażana, taka do obiadu. Nie daję jej zbyt dużo, bo i tak dwie warstwy są, ale bardzo dosmacza zapiekankę. Polecam więc i pozdrawiam serdecznie, Ireno :)

  16. Kochana!
    Mężczyźni już tak mają, lubią się przywiązywać do rzeczy.
    Pamiętam, jak ja parę lat temu robiłam „czystki” w garderobie męża ( bo wszystko mu potrzebne i się przyda, jest przecież niezniszczone) , była kupa śmiechu. Pomagała mi w tym córka ( oczko tatusia).
    Ale tak już jest.
    Kochamy ich za co innego:)
    A dobrym jedzonkiem można rozbłysnąć, to fakt:)
    Pozdrawiam cieplutko:)

    • Czystki w garderobie robimy też co jakiś czas, niepotrzebne oddajemy na PCK, samochody odbierają spod domu. W tym przypadku ja mam problem z rozstaniem sie z ciuchem kiedyś ulubionym. W końcu tez sama siebie stawiam do pionu, co nie przychodzi mi łatwo. Pozdrawiam serdecznie, Morgano :)

  17. Aniu czasami trzeba podjąć męską decyzję za mężczyznę. Czasami bywa tak, że mężczyzna nie ma takiej odwagi na podjęcie tak męskiej decyzji :) :)
    A taką zapiekankę, podobną tylko z makaronem też robię i zużywam do niej wszystko co w lodówce zalega. Będę musiała kiedyś zrobić z ziemniaków.

    Serdeczności.

    • Mężczyźni bywają niezdecydowani, trzeba czasem nimi potrząsnąć, a dokładniej – zrobić za nich robotę.
      Pozdrawiam Marylko serdecznie :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.