Aż tak kochać ?

To o  matczynej miłości, chorej, małpiej miłości.
Trochę już łażę po tym świecie, z obserwacji i ludzi i zdarzeń wiem jedno: taka miłość nikomu nie służy, przeciwnie. Jest absolutnie toksyczna i niszcząca.
moja kliwia znowu zakwitła…..

26.07.17-crop

Zaczyna się nadopiekuńczością. Parolatek ma marne szanse na fajną zabawę w piaskownicy, mama strzeże łopatki, wiaderka, aby inne draństwo nie sięgnęło po nie.  Gdy w szkole, na podwórku, dojdzie do nieporozumień między młodymi ludźmi, mama jest w pogotowiu. Chroni dziecko przed nieodpowiednim towarzystwem.  Gdy okaże się, że dzieciątko  właśnie pierwsze rozpoczęło walkę wręcz, mama wie: w obronie własnej. Bo w ogóle jest dobrym dzieckiem.
Kochająca matka nie pozwoli dziecku się przemęczać.  Jeszcze się w życiu napracuje. Pewnie tak,  jeżeli zechce pracować. Mama daje wikt i opierunek. Mama nie szczędzi grosza na modne ciuchy i kieszonkowe. W pracy sami idioci,  stres. Rozumie więc mama swoisty pracowstręt dziecka.
Więc dziecko na ogół nie pracuje. Jeżeli , to tylko doraźnie,   parę miesięcy. Od czasu, do czasu.
To gotowy przepis na wychowanie lumpa.
Znamy takiego lumpa.  Parę miesięcy temu wspomniałam o tej rodzinie.  Już 52 latek, nakwiększa i ślepa miłość matki. Nieudane małżeństwo ? Jak można  było z TAKĄ wytrzymać ?   Nawet dzieci nie urodziła. Odreagowywał więc, poprawiał sobie samopoczucie, pożyczając pieniądze  gdzie się dało, zaciągając kredyty w parabankach. I wyłudzając od firm i osób prywatnych. A wszystko NA NIC, ot, żeby się rozerwać. Hazard, dziewczyny. Coś mu się w końcu od życia należy.  Łatwo przyszło, łatwo poszło. Spłacać zawsze jest czas.  Jest, a jakże. Zadłużenie z odsetkami urosło w ciągu  paru  lat do kwoty blisko 1,5 miliona złotych. Miesięczne odsetki to parę tysiący złotych.
Tak się chłopaka czepiały te lichwiarskie parabanki,  że mama dom oddała w hipotekę dla jednego banku. Teraz żyje w ciągłym strachu, bo emerytury jej i męża wprawdzie nie małe, ale przy takich wydatkach nic ciekawego. Należności trzeba spłacać. Gdy zaniechają, wejdzie komornik.  A wtedy oni na bruk. Już dwukrotnie komornik był, jakoś wybrneli z kłopotu. Przyjdzie dzień, że mogą nie wybrnąć. Nie mają już nic. Do tego nocami nawiedzają ich jacyś kolesie, wcale nie z wizytą towarzyską,  żądają zwrotu pieniędzy.  Żyć nie dają. Wstyd na okolicę.
A syn ? Owszem, mieszka z nimi, jest ciągle na utrzymaniu rodziców, nie pracuje jednak, nie nadaje się. Za delikatny. Odkąd  z kolejnej pracy wywalili go za defraudację, wie na pewno, że ludzie są źli. Tak przeżywa swoje niepowodzenia, że codziennie pije. Musi. Inaczej nie poradzi sobie z kruchą psychiką nadwrażliwca.

Lara zDropsem

Lara z przyjacielem Dropsem
Dziewięć lat  młodsza siostra jest strzępkiem nerwów. Przez całe lata rozmowy z matką kończyły się  awanturą.   Nikt nie uzgadniał z nią kwestii oddania domu pod hipotekę. A przecież też kiedyś miałaby prawo do ojcowizny.  Zostaną jej i dzieciom  długi.  Własny dom zbudowali przy pomocy teściów, oboje z mężem dużo własnych sił włożyli w budowę, zaciągnęli sporo kredytu.  Niedawno wprowadzili się, jeszcze trochę inwestycji wymaga. Ma świadomość, że obowiązek opieki nad rodziną na nią spadnie. Nie zabierze ich do siebie. Dom opieki też nie wchodzi w grę, trzeba do każdej emerytury sporo dopłacić. Ona  nie może okradać  dzieci. Sytuacja patowa. Rozważa wyjazd  z rodziną za granicę. Muszą uciekać, jak najdalej, aby toksyczna rodzina nie wciągnęła  ich we własne bagno.  Bo to, że zostaną na bruku, to kwestia czasu.
Dramatyczna to decyzja, ich dorobek życia to zaledwie część długów brata i rodziców.
Straszne, jak jedna osoba może rozwalić życie najbliższym i to na pokolenia, bo długi nie maleją, spłacane i to częściowo zaledwie,  są   odsetki.

Wiem, że miłość matczyna jest nadzwyczajna, skłonna do wielu wyrzeczeń. Byle zachować chociaż trochę zdrowego rozsądku, nie narażać innych na niebezpieczeństwo.
Małpia miłość to naśladowanie miłości. Tylko.
A jutro, 9.08. środa g. 22:20,  w TV Polonia będzie wywiad z Jadwigą Ślawską-Szalewicz, Jadwigą w zakładce znajomych, której książkę „Moje podróże z lotką” krótko zrecenzowałam na  prośbę Jadzi w poście z 19 czerwca pt. „Prezent”.                           Czekamy Jadziu :)