Tylko wspomnienie

Parę dni temu zmarła moja przyjaciółka. Pisałam  o Niej  w ubiegłym roku.  Pokonała Ją straszna , bezwzględna choroba, czerniak, który zrobił przerzuty w całym organizmie. Miała 64 lata.

 ostatni grill u Joli w Jej przepięknym ogrodzie   z Jolą

 Byłam z Nią  przez całą chorobę, do czasu, gdy  straciła świadomość i konieczne już było hospicjum.   Mimo to, bardzo przeżyłam  wiadomość, że  już Jej nie ma tutaj.

Z Jolą zaprzyjaźniłyśmy się  w 2000 roku, w pracy.  Z moim mężem byli najbliższymi  współpracownikami, stąd też była świadkiem na naszym ślubie.  Zawsze szykowna, zadbana, elegancka.  Przez lata wspólne spotkania, pogaduchy. Jej mąż zmarł w 2010 roku,  Jola bardzo to przeżyła, wspieraliśmy Ją w żałobie.

Była estetką z wysublimowanym gustem.  Miała piękny dom i piękny ogród. O kwiatach, nie tylko ogrodowych, potrafiła mówić długo.  Gdy byłyśmy na spacerze w polach, co chwilę wyszukiwała kolejne zioła i opowiadała mi o właściwościach.

Kochała sztukę, chociaż była weterynarzem. Uzdolniona plastycznie, pięknie rysowała i malowała.  Narysowała ołówkiem  mój portret,   w prezencie dostaliśmy od niej piękny obraz w oleju. Obiecywała, że jak przejdzie na emeryturę, namaluje mój portret  w oleju.  Kochała podróże, jeździła dosyć często  na wycieczki , na ile pozwalał Jej urlop.  Zwiedziła sporo europejskich muzeów. Z każdego miejsca   przywoziła nam jakiś drobiazg.  W każdym pokoju mamy coś od Joli.  Te pamiątki będą nam Jolę przypominały.

Od pierwszego dnia emerytury,  w styczniu 2016 roku, zaczęła walkę z chorobą. Przegrała, chociaż bardzo dzielnie walczyła, odpierała  złe myśli. Chciała żyć. Bardzo będzie mi Jej brakowało.

9 marca  2014 roku odeszła moja  przyjaciółka z lat szkoły średniej, z jednej ławki. Nasza  przyjaźń trwała prawie  pół wieku. Też miała na imię Jola.

różeDla Was…….