Nabita w butelkę

Nie, żebym się czepiała, jako złośliwa baba. Jednak w ostatnim czasie zostałam kilka razy tak właśnie potraktowana w sklepie. Nie tylko marketów to dotyczy, także małych, osiedlowych sklepów. Już nawet zastanawiałam się, czy aby kierownicy tych jednostek nie dostali obowiązującego „od natychmiast“ polecenia służbowego, aby podziobać klientów. W czwartek po długim majowym weekendzie poszłam do swojego osiedlowego sklepu. Z radością zobaczyłam za szybą chłodni dopiero co rozpoczętą szynkę. Pomyślałam – załapię się na świeżą. Ze zdziwieniem zobaczyłam, że kroi mi pani jakieś resztki . Poprosiłam o wędlinę z nowo rozpoczętej szynki. Pani na to : a jak pani myśli, co ja z tym zrobię ? Nie chciałam się wdawać w głupie rozmowy, kupiłam. W piątek już była szynka oślizgła. Prawdopodobnie została rozpoczęta tydzień wcześniej, w piątek lub sobotę przed majowymi świętami, nie wiadomo jak zabezpieczona i sobie kupiłam. Żeby pani w sklepie nie miała dylematu.

Drugi osiedlowy sklepik. Były ładne filety z indyka. Kupiłam kilogram, chwaląc ich wygląd . Młoda, miła praktykantka zadowolona mówi: no, ładne i świeże, wczoraj rano były rozmrożone. Zrezygnowałam z zakupu, nie mając żadnej pewności, że to mrożenie nie było pierwsze. I może nie ostatnie.Chociaż dziewczyna zapewniała, że „nic się im nie dzieje“, wolałam nie ryzykować.

frontw końcu uroczy maj u nas……….   

W supermarkecie woda Nałęczowianka, którą pijemy, po atrakcyjnej cenie. Upust cenowy 41%. Kupiliśmy cztery zgrzewki. Do tego trochę innych zakupów, przy kasie coś mnie tknęło, że płacę duży rachunek. Ponieważ szliśmy na parking obładowani jak dromadery, nie przejrzałam paragonu. W domu okazało się, że za cenę promocyjną mam jedną zgrzewkę, trzy następne są w cenie obowiązującej na co dzień. W innym markecie była promocja /ponad 4 zł na butelce/ na używany przez nas żel pod prysznic. Kupiłam 4 sztuki.  W kasie zapłaciłam dużo drożej. Bo: „ rzeczywiście, jest promocja, niestety informatyk nie wrzucił nowej ceny do kas“.

Na ogół wiem, ile mam zapłacić, szybko sumuję zakupy. Jednak bywają sytuacje, że albo się z kimś zagadam, albo zakupów jest cały wózek, nie ogarniam tego. Zawsze jednak sprawdzam paragony. Stąd wiem, że bywam oszukana.

Skoro dzisiaj mam dzień gderania, dodam jeszcze drobiazg, który mnie też irytuje. Stoję przy kasie z pełnym koszem towaru. Staram się w miarę posegregować zakupy, aby ciężkie /mięso, owoce, warzywa/ były na początku, lżejsze na końcu. Abym w takiej właśnie kolejności wkładała do torby. Pani przy kasie prawie zawsze wybiera najpierw towary lekkie /serki, ciasteczka, jogurty/. Mam je więc poukładane na całej ladzie, w oczekiwaniu na ciężkie, które najpierw muszę włożyć do torby. Tym blokuję kolejkę, ale nie mam innego wyjścia, żeby nie pognieść lżejszych towarów. Za każdym razem zwracam na to uwagę. Odbijają się moje słowa pustym echem.

Ponieważ mam już mocno przytępione poczucie humoru, najzwyczajniej w świecie drażnią mnie takie sztuczki.

42 Komentarze

  1. To mamy podobne doświadczenia z pakowaniem towaru. Dzisiaj kupowałam winogrona i pomidory, poza tym mięso i ziemniaki. Oczywiście najpierw policzono te lekkie rzeczy plus gazety a ja czekam na ziemniaki i inne warzywa. Przy kasie też uważam ale nie zawsze się uda wył\pać. To taka gra w kotka i myszkę. Pięknie u Was jest An-Ulko,nie dziwię się, że kochasz swój ogród. My też dbamy, bo też lubimy wypoczywać u siebie. Pozdrawiam gorąco !

    • Rozumiesz więc, jak z tym pakowaniem bywa. Jeszcze pani mówi : może pani już pakować. Gdybym mogła, to bym pakowała.
      Potwierdzam: fajny ogród czy działka to dla emerytów raj na ziemi. Pozdrawiam Mario serdecznie :)

  2. Aniu najpierw zacznę od tego, że ślicznie masz w ogródku!!
    A z tymi promocjami, okazjami i paragonami sklepowymi, to trzeba uważać, bo na każdym miejscu szykują na nas pułapki i „chcą nas nabić w butelkę”…
    Najczęściej to mój mąż robi zakupy i wiem, że tego pilnuje.

    Serdeczności.

    P.S.
    Aniu zadałam Ci na moim blogu pytanie o te mszyce i byłabym Ci bardzo wdzięczna za odpowiedź.

    • A mojego męża to można szczególnie wykiwać. Nigdy niczego nie sprawdza, jest ufny jak baranek. I dziwi mi się, jak ja mogę zliczyć te zakupy.
      Serdeczności ślę, Marylko, zaraz zajrzę do Ciebie :)

      • To u mnie chyba jest na odwrót z tymi zakupami :)
        Aniu tak też myślałam, ale czekałam na Twoje potwierdzenie. Dziękuję za informację, którą zaraz wstawię do posta, żeby była bardziej widoczna.
        Buźka.

        • Przyznam się, że nie sprawdzam paragonów. Mam sklep 2 minuty od domu, bywam w nim codziennie i jakoś nie przyszło mi do głowy, że mogą oszukać. Okazuje się , że trzeba przynajmniej wyrywkowo sprawdzać. Pięknie pozdrawiam !

  3. Aniu kędyś zrobiono mnie w konia z książkami ,w supermarkecie stoisko wielkie,ceny promocyjne a przy kasie np książka 30zł…promocja ,a doliczyła mi 9zł..bo kosztowała tak naprawdę 39..Wiele razy zostałam nabita w butelkę ☺ Tu tego nie doświadczam,wszystko dokładnie jest ułożone ,ceny są widoczne,nawet czasami jest odwrotnie,dostajemy rabaty na żywności ,jak kupujemy dużo .Mięsko i wędlinki ,są przeceniane 4 dni przed datą końcową.I jest wkładana do specjalnej lodówki z przeceną.Każdy wie, że to mięsko ma końcową datę,jak chce to kupi ,jak nie to nie.Może tu jest inaczej ,bo w Polsce jest ogrom sklepów ,tu mamy kilka sklepów i kilka supermarketów ,w każdym sklepie można się zaopatrzyć w spożywkę. Piękny masz ogród.Buziaki.

    • Niestety, jesteśmy narodem z przywarami i najlepiej byle chociaż trochę udrzeć na kliencie. Jak kupisz coś w promocji, przy kasie okazuje się, że to produkt obok, a nie Twój podlegał promocji.
      Danusiu, takie warunki sprzedaży jak w Szwecji, to marzenie każdego klienta.Myślę, że my jeszcze parę pokoleń będziemy do tego równać. Pozdrawiam cieplutko :)

  4. Jedynym sposobem obrony przed oszustwem jest … zmienić sklep na taki, gdzie o nas dbają i nas szanują. To dobrze działa na wyobraźnię właścicieli.
    No i zasada: Ufaj ale sprawdzaj!
    Pozdrawiam

    • Zastanawiam się, czy aby nie wyglądam na taką , którą można tak rolować.
      Warto pewnie parę kroków dalej podejść i nie mieć problemów. Chyba, bo to nie do końca wiadome.
      Pozdrawiam Tatulu :)

  5. Ba, żeby to tylko w sklepach oszukiwali. Wszyscy kantują, ale paragony też wszystkiego nie wyłapią, jeśli sprzedadzą po normalnej cenie, a nie napiszą jakiś czas, że tu obniżka była, to różnicę bierze kasjerka. Sposobów na oszukiwanie dużo. Nie jesteś w stanie wyłapać, szczególnie przy wydawaniu.
    Zasyłam serdeczności

    • To prawda, nie wyłapie się wszystkiego. Szkoda tylko, że jeden drugiego MUSI oszukać. Czy z własnej woli, czy ma polecenie, na jedno wychodzi. Pozdrawiam Ultro serdecznie :)

  6. Masz rację, trzeba bardzo uważać w sklepach.
    Piękny jest Twój ogród. Widać pracę gospodarzy. Nieskromnie powiem, że nasz też jest ładny. Lubimy w nim odpoczywać, więc trzeba i zadbać aby nie zapuścić, zwłaszcza jak jest dużo deszczu. Pozdrawiam An-Ulko bardzo serdecznie !

    • Wystarczy na bieżąco dbać o ogród, jest w porządku. Najgorsze jak piszesz są dłuższy czas deszcze, wtedy kumulacja pracy. Ale jak chcemy przyjemnie wypoczywać, musimy zadbać. Coś za coś. I nawet nie myślimy o dłuższych wyjazdach, to nam wystarcza.
      Pozdrawiam serdecznie, Anno :)

  7. Draństwo, żeby człowiek nie mógł spokojnie zrobić zakupy i ciągle musiał czuwać. Mnie sie też zdarzyło być wykiwaną, a najbardziej teraz pilnuję terminów przydatności do spożycia na spożywce. Tam się cuda też dzieją.
    Pozdrawiam An-Ulko !

    • To prawda, trzeba bardzo uważać, bo opakowania są pomieszane i zdarzają się już przeterminowane produkty, lub z ostatnim dniem przydatności.
      Pozdrawiam Basiu ciepło :))

  8. Nie Chcę powtarzać ,ale też parę razy zostałam oszukana ,parę razy udało mi się w sklepie wyjaśnić to oszukaństwo ,ale w domu też zauważyłam im było za póżno ,bo jak mam jechać 6 ,czy 18 km i wyjaśniać to rezygnuję .Ciepełko jest i chce się przebywać na świeżym powietrzu ,pozdrawiam Anulko serdecznie.

    • Ja rozumiem, że można się pomylić, to ludzkie. Jednak, gdy pomyłki zawsze na niekorzyść klienta, to już zamierzone oszustwo. Serdeczności ślę. Iro :)

  9. Witaj !
    Niestety promocje w sklepach, to często pułapki, np krótsza data ważności, mniejsza waga towaru
    Dawniej tego nie było, nikt nikogo nie kontrolować, ceny nie zmieniała się tak często.
    Za to maj nareszcie: piękny, słoneczny, cieplutki tym się cieszmy:)
    Pozdrowionka przesyłam;)

    • Wszystko trzeba więc dokładnie sprawdzać, trudno. Denerwuje jednak fakt, że nawet na zakupach sie oszukuje. A przecież płacimy, nic nie mamy za darmo.
      Pozdrawiam serdecznie Morgano :)

  10. Długo nie sprawdzałam paragonów, ale mąż mi udowodnił, że zdarzają się oszustwa, więc teraz sprawdzam jeszcze przy kasie. A z promocjami tak się dzieje, że oferta okazyjna za dwie sztuki, a okazuje się, że w innym sklepie jedna sztuka kosztuje mniej niż jedna sztuka z oferty. Grają na pośpiechu i roztargnieniu klientów. Cudny masz ogród, jestem zachwycona. Pozdrawiam !

  11. Anulko, wcale ci się nie dziwię, że jesteś wściekła na takie oszustwo. W miniony piątek wróciliśmy z targowiska bez białej szynki, którą sprzedawczyni nam przyszykowała. Jako że mąż gdzieś zapodział paragon, nie wiedzieliśmy, czy za nią zapłaciliśmy, czy też nie.
    Już od dawna nie kupuję dużej ilości wędlin, bo wiem, że na drugi dzień już nie nadaje się do jedzenia. Dobrze, że mamy koty na działce.
    Syn od czasu do czasu jeździ do masarni za miastem i tam kupuje cudowne wędliny i mięso. Przy okazji my się też załapujemy.
    Promocje w marketach są tylko po to, aby zwabić naiwnych klientów, bo przeważnie albo jeszcze się nie zaczęły, albo już się skończyły.
    Pozdrawiam w upalne południe.

    • Ja też kupuję wędliny na 2 dni, sklepy mam bliziutko. Z masarni na ogól mamy wędliny świąteczne, mąż ma kontakt służbowy z kilkoma, więc wie, co jemy. Jednak niewielką ilość kupuję w sklepie. Teraz postanowiłam, że będę wszystko bezwzględnie sprawdzać jeszcze w sklepie. Tak czy inaczej – przykre to wszystko. Serdeczności ślę, Aniu :))

  12. Ja też sprawdzam paragony. Jednak gdy wyślę do sklepu męża, zawsze jakaś niemiła niespodzianka się wydarzy. Najczęściej z różną ceną na półce i w kasie. Pozdrawiam na piekne majowe dni !

    • Czyli praktyki na szeroko zakrojoną skalę.
      Dziękuje i też życzę miłego, słonecznego weekendu Ewo :)

  13. Anusiu – wszędzie oszukują – i w mieście i na wsi. I w supermarketach i w małych sklepikach.
    Mnie najbardziej jednak wkurzają te „niby wyjątkowe promocje”. Prawie zawsze tak jest że te nowe, niższe ceny nie są wprowadzone do komputera i kasjerka naprawdę nie jest nic winna.
    No i doliczanie do rachunku produktów, których się nie kupiło.

    Nie ma na to rady – czasami się tylko wkurzamy i już.
    No bo jak walczyć z tak ogólnym zjawiskiem?
    Serdeczności.
    :-)

    • Własnie denerwujące jest to, że każdy potrzebuje ugrać na kliencie. Zawiodłam sie jednak na okolicznych sklepach, do tej pory niezawodnych.
      Serdecznie pozdrawiam, Jagódko :)

  14. Gorący temat, bo ludzie już się buntują. Na wsi mamy delikatesy Centrum, a towar w nich jest okropny. Te same delikatesy w mieście dużym sprzedają zupełnie coś innego. To co w dużym mieście nie pójdzie to przerzucają na wieś. Mieszkam na wsi a zakupy przywożę z Centrum w mieście.

    • Czyzby myśleli, że na wsi ludzie nie mają za wiele wyboru, więc i tak kupią byle co ? Koszmar.
      Pozdrawiam Edziu :)

  15. Mam tu w pobliżu prywatny sklep spożywczy i ciastkarnię też prywatną. Ale tu widzę że bardzo się starają jednak dogadzać klientom. Jak sobie zażyczę plasterek szynki i pokazuję z czego to nie ma dyskusji. Podobnie w ciastkarni. Ale w supermarketach też już miałam na paragonach coś co nie kupiłam a zapłaciłam. Szczególnie wówczas kiedy kupowanego towaru jest więcej. Wierzę Ci Aniu ze to wkurzające jest takie oszukiwanie klientów. A ogród u Ciebie taki śliczny i zadbany. Pozdrawiam Cię cieplutko-;)

    • Do tej pory i ja miałam zaufanie do pobliskich sklepów. Nie wiem, na ile boją się konkurencji, a może to ja w ciągu tych dwóch tygodni miałam pecha ?
      Ogród ładny, ale przed ostatnim koszeniem przedwczoraj wyglądał jak dziki busz. Stałe opady nie pozwalały na cotygodniowe koszenie, za to cudownie wpływały na rośnięcie trawska.
      Buziaczki ślę, Uleczko :)

  16. Anulko, dobrze, że poruszyłaś ten temat. Mówię ci, co za okropność z tymi sklepami nie tylko u ciebie. Ja, na szczęście odwołuję się ponowną wizytą z paragonem i żądam zwrotu kasy. Nie pierwszy raz próbowano mnie oszukać. Ale cóż, sprzedaje tam klan żydowski… od pokoleń. Oszukają na wszystkich, przeważnie na tych, co kupują duże ilości. Mięso i wędlina też nie pierwszej jakości. Zrezygnowałam z ich usług. Wolę pojechać 10 km dalej i mieć pewność świeżości i uczciwości.
    Pozdrawiam :)

    • Mayu, ja kontroluję paragony / na ogół/, a do sklepów osiedlowych miałam zaufanie. Panie znajome doradziły, przebrały. Mam wrażenie, że markety stały sie na tyle zagrożeniem, że i w prywatnych sklepach się goni za utargiem. Tylko dlaczego klient ma płacić ? Pozdrawiam serdecznie :)

  17. Pracuję w sklepiku prywatnym. Nie pocieszę Cię, tak właśnie jest. Uchowaj Boże, aby się coś nie sprzedało. Jest też tak, że przebija sie datę ważności. Gdy rano chciałyśmy odciąć cieniutki plasterek wędliny, bo był wysuszony, cała awantura o to była. Możemy odciąć, ale musimy za to zapłacić. A oszczędność na ogrzewaniu zimą, to normalka. Każą nam się ruszać, to będzie ciepło. Szkoda gadać jak wygląda handel.

    • Jakaś paranoja. Przecież takie końcówki wędlin odpychają klienta. Odcięcie ich leży w interesie właściciela nie sprzedawcy. Jaka to strata ?
      Pozdrawiam Krysiu :)

  18. No to ja mam szczęście. Kupuję tylko dla siebie, czyli niewiele. Problemy, o których piszesz generalnie mnie omijają, owszem czasami się one zdarzają. Aniu, Ciebie dobrze rozumiem, mnie też by to wkurzało. Pięknie u Was, pięknie. Pozdrawiam. :)

    • Do tej pory najchętniej i z zaufaniem robiłam zakupy w pobliskich osiedlowych sklepach. Opisane sytuacje miały miejsce na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni. Obawiam się, że liczy sie tylko biznes. Byle nie stracić, a najlepiej maksymalnie zyskać.Nie jest istotne, jakim sposobem. Pozdrawiam Jędrusiu serdecznie :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.