Wymiana kadr

Odchodzą. Taka kolej naszej ziemskiej drogi. Stajemy przed drzwiami, które się już nie otworzą , aby pozwolić nam  przejść dalej.  Tu trzeba już zostać. Nie  zachwyci  kolejny dzień, nie zmartwi  kolejna  porażka. Tylko dusze nasze odpłyną w dal.

Żeby jeszcze zostać w życzliwej pamięci, żeby dźwięk naszego  imienia nie wywoływał złych wspomnień. Jakie to ważne.

Odszedł Zbigniew Wodecki.  Jeden z niewielu, którzy zachowali klasę, elegancję.  Pogodny, uśmiechnięty, życzliwy.  Na przestrzeni  lat byliśmy dwa razy na jego koncertach.  Świetnie nawiązywał kontakt z publicznością. Poza tym, co najważniejsze – doskonały i profesjonalny artysta.  Szkoda,  mógł jeszcze wiele zaśpiewać, wiele stworzyć. Pozostał jego głos na płytach, taśmach radiowych. W tym moja ulubiona piosenka pt. „Lubię wracać, tam, gdzie byłem“, autorstwa Wodecki-Młynarski. Dużo, za dużo pracował. Nie mógł żyć bez estrady. Cena zbyt wysoka. Z drugiej strony wiemy, że ludzie, których praca zawodowa jest jednocześnie wielką pasją, nie potrafią bez niej żyć. Tak było z moim ulubieńcem panem Bogusławem Kaczyńskim. Pasjonat muzyki poważnej, jak nikt inny potrafił przybliżać ją nam, zwykłym ludziom, którzy na co dzień nie mają z taką muzyką do czynienia.  Przed laty  w tv był cykliczny program  Bogusława Kaczyńskiego,  w którym uczył nas niełatwej przecież muzyki poważnej.

A dwa dni temu  odszedł profesor Brzeziński. Oglądaliśmy reportaż o nim.  Niezwykła postać. Swoim życiem zasłużył tylko na wielki szacunek i wdzięczność.

Czy będą następcy ?  Na pewno. Zdarzają się wybitnie uzdolnione dzieci, utalentowana młodzież. To cieszy, szczególnie w niełatwych czasach. Żeby ich tylko  życie nie zmieniło, żeby szli wybranymi drogami. Żeby nie tracili wiary w siebie. A ich wybitne umysły służyły dobru ludzkiemu.  Nigdy nie obróciły się przeciw człowiekowi.

A mój wnuczek skończył 20 lat. Kiedy to minęło ?                       Przecież nie tak dawno był dzidziusiem. Jak jego tato. Przerósł tatę, ma 194 cm wzrostu.

Michaś z tatą

Michaś 1 roczny z tatą

wnusie 2000r.Michaś 20 lat

Bez skrupułów

Dramatyczne wieści doszły do nas o śmierci Magdy w Egipcie i Igora we Wrocławiu.  Nie ma wątpliwości  – to ogromna tragedia. Przez pierwsze dni ze zgrozą przyjmowałam  kolejne informacje. Potem zaczęłam się zastanawiać, czy aby koniecznym jest  podawać do  wiadomości publicznej niesprawdzone jeszcze wiadomości ?   Mam wrażenie, że niektórzy ludzie promują się na tych nieszczęśliwych wypadkach.
Bardzo aktywni w temacie, odgrażający się  doprowadzeniem do wyjaśnienia przyczyn, są politycy.  Przedstawiają nam siebie, jako ludzi wrażliwych na krzywdę ludzką. Zrobią wszystko, aby  zbrodnia była ukarana.  Dla udręczonych rodzin jest to ważne. Czują się zapewne zaopiekowani w nieszczęściu.  Tylko dlaczego trudno mi w to uwierzyć ? Przecież od śmierci Igora minął rok. I tylko przypadek sprawił, że jest cień nadziei na ewentualne poznanie prawdy.
Wyłonił się ex-detektyw Rutkowski ze swoją narzeczoną. Nie mogę zrozumieć, dlaczego oddaje się cenny czas antenowy temu człowiekowi. Bo skoro pozbawiono go licencji, to dla mnie sprawa jasna. Tenże więc bohaterski ex z trawnikiem na głowie wypina pierś, nie ukrywając zadowolenia z siebie samego, głosząc oczywiste i niepodważalne teorie o śmierci Magdy.
Parę dni temu przypadkiem weszliśmy na program  Polsatu pt. Skandaliści. Nie lubiana przeze mnie pani Gozdyra prowadziła rozmową z panią detektyw, obecną narzeczoną ex. Tematem oczywiście był dramat w Egipcie,  analiza ostatnich godzin życia Magdy Ż., której narzeczona jako wysłanniczka ex dokonała na miejscu tragedii.  Pani detektyw dosyć składnie przedstawiła wiedzę, chociaż przeszkadzały mi w tym jej sztuczne  rzęsy, z niemałym trudem dźwigane przez powieki. Pod koniec wystąpienia pani detektyw, pojawił się  w studio ex , prosząc wybrankę o przyjęcia pierścionka zaręczynowego. Takiego koszmaru to ja dawno nie widziałam.
Na wszystkim można ugrać coś dla siebie. Nawet na niewyobrażalnym dramacie rodzin.   Myślę, że po opuszczeniu studia już nie pamiętają, po co tam byli. Ważne, że zaistnieli medialnie.
Bez skrupułów.