Przystanek: Bieszczady

     Na kanale Discovery Channel , w niedzielne przedpołudnie, emitowany jest w odcinkach bardzo ciekawy film dokumentalny, pod tym właśnie tytułem.

To film o ludziach stamtąd. O leśnikach, pogranicznikach, ratownikach, kierowcach, przewożących w  ekstremalnych czasem warunkach drzewo do naszych kominków.   Myślę, że tam dopiero można poczuć prawdziwy smak życia. Wprawdzie praca ciężka, ale to dla ludzi z mocnym charakterem, ale też solidnych, bo zdani na siebie, muszą sobie wzajemnie ufać. Bohaterami są też dwaj naukowcy, którzy przemierzają szlaki bieszczadzkie w celach naukowych.

Moja szkolna koleżanka  z mężem 16 lat temu  kupili nad Soliną 8 arów  ziemi. Mieszkali najpierw w baraku, nie mieli światła, po zakupy  przepływali  przez Solinę łodzią do sklepu. Spędzali tam całe lato, byli nauczycielami.  Takich jak oni osadników szybko  przybyło w sąsiedztwie, łącznie siedmiu.  Potem , gdy podciągnięto linie energetyczne, zbudowali niewielki dom.  Teraz , na emeryturze, przeprowadzili się tam na stałe. Już lepsze warunki, parę kolejnych domów powstało.  Swój dom w naszym mieście wynajęli, za parę lat będzie to prezent dla wnuczki.  Oni zaś dostaną jej mieszkanko, gdyby jedno z nich samo zostało i chciało wrócić, ma dokąd.  Spotkaliśmy ich  na cmentarzu   1 listopada.   Wiodą wygodne, spokojne,   zupełnie inne życie.  Mają fajnych sąsiadów, zżyli się razem.  Nie tęsknią  za telewizją,  słuchają radia,  a do czytania wyłącznie książki, żadnych gazet.

  Wetlina, sierpień 2013 DIGITAL CAMERA                                             Bardzo lubimy Bieszczady, co jakiś czas jedziemy tam. To piękne miejsce, w większości  całkiem dziewicze. Za każdym pobytem mówimy z mężem, że moglibyśmy tam mieszkać.  Nie jak  opisani znajomi, bo jednak potrzebujemy domu z wygodami i z dostępem do  świata. Na przykład Cisna, jakże przyjazna  do zamieszkania.   Być może  nasi przyjaciele mają rację, mówiąc, że owszem, piękna jest Cisna, piękne całe Bieszczady, ale na 2-3 tygodnie. Potem, a zwłaszcza jesienią, zimą, tęsknilibyśmy za miastem. Pewnie tak, ale oboje lubimy ciszę i przyrodę, nie potrzebujemy gwaru miasta.  Wiadomo, że nie wyjedziemy, ale tamto życie bardzo nam się podoba.

Cenimy bardzo spokój a także  bliski kontakt z przepiękną przyrodą.  Żeby jeszcze paru życzliwych ludzi mieć  niedaleko, żeby zdrowie dopisywało. Czego więcej chcieć ?

45 Komentarze

  1. Kiedy, tuż przed maturą, uświadomiłem sobie, że skończyła się moja kariera spotowa, zastąpiłem to turystyką górską.
    Zdeptałem Beskidy od Wisły do Krynicy, o Bieszczady też parę razy zahaczałem.
    Obowiązki zawodowe zagnały mnie ze Śląska do Polańczyka i Bieszczady też ujęły mnie swą niewątpliową urodą.
    Jednakże przenieś się tam na stałe, to na pewno nie. Miałem doświadczenie, gdy mieszkałem na Orawie, gdzie już po miesiącu tęskniłem za wielkim miastem. Dobrze, że niedaleko był Kraków, z tłumem ludzi i tramwajami…
    ściskam i niezmiennie zapraszam

    • Uważam, że Beskidy jest piękny, od Sądeckiego po Śląski. Najczęściej bywamy teraz właśnie w Krynicy. Już spacery, bez wysiłku, bez napinki. Ale też fajnie.
      Pozdrawiam Klaterku, zaraz wpadnę do Ciebie :)

  2. Byliśmy w latach 80 tych na wczasach w Bieszczadach, a ja jeszcze raz z kolegą u jego rodziny w Myczkowcach, odwoziłem jego dzieci do dziadków na wakacje. Tam naprawdę można wypocząć.
    Pozdrawiam pięknie !

    • W Myczkowcach też parę razy byliśmy, To prawda, świetne miejsce na wypoczynek.
      Pozdrawiam , Wojtku :)

  3. Byliśmy w Polańczyku i Solinie jeszcze jako narzeczeni. Młodzi, szczęśliwi i do tego Bieszczady ! Wspaniałe wspomnienia. Teraz już czterdziestolatki, dalej szczęśliwi, więc może powtórzyć Bieszczady ? Pozdrawiam !

  4. Nie byłam w Bieszczadach, ale kiedys ogladałam reportaż o ludziach, którzy z Wrocławia parę lat temu tam wyjechali. Zostawili dobrą pracę, świetne warunki mieszkaniowe bo nie wytrzymywali presji i stresu. Reportaż kręcono, gdy tam już byli z 8 lat. Urodziło im sie jeszcze jedno dziecko i zyją w harmonii i spokoju. Oboje pracują w domu, ona maluje a mąż pisze reportaże i książki. Jedni są tak zmęczeni cywilizacją, że uciekają w głuszę, inni zaś lgną do wielkich miast.
    Natura ludzka jest bardzo skomplikowana, Pozdrawiam Aniu :)

    • Tych zmęczonych cywilizacją coraz więcej. Jedni wyprowadzają w Bieszczady, inni szukają mniej ekstremalnych miejsc.
      Pozdrawiam serdecznie, Basiu :)

  5. Karkonosze, Beskid Śląski , Babia Góra, Tatry(Zawrat), Pieniny Trzy Korony, ale Bieszczady nie. Szkoda. Już nie zaliczę a też bym pozowała tak jak Ty do takiego zdjęcia. Zazdroszczę Ci Aniu, ech he he. Buziaki-;))

    • W Karkonoszach niestety nie byłam, ale poza wymienionymi jeszcze w Górach Świętokrzyskich.
      Góry są naprawdę piękne, wielki sentyment mam też do Tatr i Beskidu Sądeckiego. Życzę Ci Uleczko, abyś jeszcze i w Bieszczady pojechała. Tyle świata zjechałaś choćby w ostatnich latach, to Bieszczady dla Ciebie pikuś. Całuję :))

      • Ciszę i spokój mam tu na codzień, więc jak gdzieś wybywam to raczej tam gdzie piękne miejsca, ale tez zawsze liczę na to, że spotkam ciekawych ludzi. A tak jak dotąd było. Ale to juz przeszłość. Cieszę się i jestem zadowolona że tu jako sobie radzę, a to też juz jest coś Aniu. Dziś sobie naleśniki z serem osmażyłam. Tylko 2,reszta ciasta w lodowce czeka na dalsze smażenie. Po co się przemęczać he he.Buziaki-;)

        • Ja bym pewnie też więcej i częściej jeździła, ale mąż jest domatorem, i zawsze mówi, że w domy jest mu najlepiej. Więc przekonała mnie też do tego, chociaż na krótkie wyjazdy daje sie namówić. Ale już na zorganizowane wycieczki broń Boże :))) Pozdrawiam Uluś :)

  6. Byliśmy i my w Bieszczadach. Najbardziej nas cieszyło, że brak takich tłumów jak w Tatrach. Pamiętam widok, gdy przebiegało niedaleko nas stado koni huculskich. To niezapomniane.
    Pozdrawiam An-Ulko, na zdjęciu wyglądasz jak młodzieżówka !!

    • Nie ma porównania rzeczywiście, jeżeli chodzi o ilość turystów. To duży plus. Pozdrawiam Mario serdecznie :)

  7. Jestem pełna uznania dla tych ludzi.
    Ale nie poszłabym ich śladem. Chyba nie miałabym tyle sił fizycznych i psychicznych aby tam zamieszkać.
    Ale ich rozumiem – przecież sama pędzę jak tylko się robi cieplej na swoją działkę posłuchać ciszy no i śpiewających ptaków,
    I znowu nie wiem co to na dziewczyna na zdjęciu.
    :-) :-) :-)

    • Każdy musi znaleźć dla siebie miejsce, takie najfajniejsze. Nawet, gdyby to miało trwać tylko 20 lat, bo może w starszym wieku będzie ciężko, to dla tych szczęśliwych lat warto.
      Tak jak Ty na działkę, tak ja od wiosny do ogrodu. Wstaję przez 6 rano i spaceruję, cieszę się każdym kwiatkiem. O ciszę trudno, ale o 4 rano też mam śpiew ptaków.
      Myslę sobie wtedy : trwaj chwilo…
      Serdeczności Jagódko ślę :)

  8. Bieszczady znane mi są tylko ze zdjęć i TV. Kiedyś byłam w górach (dawno, dawno temu), i nawet wtedy gdy byłam młoda, urzekły mnie. A teraz zazdroszczę wszystkim tym ludziom, którzy obcują na co dzień z naturą. To jest wspaniała sprawa móc z naturą być za pan brat.
    Ach, rozmarzyłam się :)

    Pozdrawiam serdecznie.

    • Ty z drugiego końca Polski, więc rzeczywiście góry daleko. Za to masz blisko do morza, a Twoje miasto jest piękne, pełne zieleni /to wiem też z tv i zdjęć/. Cieszmy się naszymi ogrodami i działkami, pozdrawiam ciepło, Marylko :)

  9. Ja też jestem miłośniczką Bieszczadów, jeździmy tam co parę lat. Ze stolicy małopolski mamy właściwie wszystkie góry niedaleko, robimy sobie więc wycieczki. Pozdrawiam na miły weekend !

    • My, 120 km od Krakowa, też mamy w góry 15o-200 km. Możemy więc cieszyć się nimi. Pozdrawiam Ireno :)

  10. Bieszczady są dla twardych samotników. Latem odpocząć można, piękne widoki, każdy jest zauroczony. Jesień i zima trudne do przeżycia. Znajomi kupili domek, ale wrócili. Nie dali rady z powodu odległości i braku kontaktu z kulturą. Samymi widokami nie da się żyć.
    Buziaki zasyłam

    • Na pewno nie każdy da radę tam przetrwać. Ale urody Bieszczadom nikt nie odmówi.
      Serdeczności ślę, Ultro :)

  11. Nie udało się nam dotąd pojechać w Bieszczady, ale może namówię męża podczas urlopu ? Widzę, że warto. Pozdrawiam An-Ulo !

  12. Byliśmy w Bieszczadach dawno temu na trzydniowej wycieczce z pracy. Trochę połazikowaliśmy po górach, pozachwycali połoninami a wieczory przy góralskim ognisku. Miło wspominam, a szczególnie jeszcze zapamiętałam dużą pętlę bieszczadzką, serpentyny, którymi jechaliśmy. Niezapomniane wrażenie. Wyglądasz bardzo młodo i atrakcyjnie, AnUlko !
    Pozdrawiam serdecznie !

    • No tak, bo w Bieszczadach są mała i duża pętle bieszczadzkie. Jazda nimi jest niełatwa, wymaga dużego skupienia, z reguły więcej wysiłku niż radości z oglądania widoków. Dzielimy się więc z mężem obowiązkami kierowcy, gdy wybierzemy tamtą właśnie drogę. Pozdrawiam Anno serdecznie :)

  13. Byłam raz w Bieszczadach. Niestety następnego dnia zaczął padać deszcz i niewiele skorzystaliśmy ze spacerów, ale jest tam bardzo ładnie.
    Pozdrawiam , zdjęcie fajniutkie !

    • A w słońcu, albo jesienią, gdy wokół aż roi się od kolorów. I piękne zielone wzgórza nad Soliną…
      Pozdrawiam, Ewo :)

  14. Nie znam Bieszczad, nie byłam tam nigdy, ale z opowiadań tych co je odwiedzili wiem, że są piękne i dziewicze. Oby to im pozostało jak nadłużej, oby ludzka ręka nie zrobiła z nich nigdy interesu na dobry zarobek.
    Swoje dzieciństwo spędziłam mieszkając w lesie; tuż za płotem zbierało się grzyby lub wszystko inne co oferował nam las. Było pięknie, ale do cywilizacji daleko i zawsze uważałam, że miałam nieco pod górkę. Cisza i takie osamotnienie super ale na pewien okres czasu, potem zaczyna brakować wszystkiego, nawet nieznośnego hałasu miasta. Dzisiaj mieszkam pomiędzy morzem a górami i strasznie mi brakuje wsi z jej wszystkimi za i przeciw… a szczególnie spacerów po pianurze.

    • Moje niewielkie, rodzinne miasto, teraz liczy niespełna 50-tysięcy mieszkańców. Od zawsze na zawsze tutaj. Ale jako młoda dziewczyna chętnie wyjeżdżałam podczas wakacji do większych, wojewódzkich miast, w których mieszkały moja babcia i ciocia. Zachłystywałam się dużym miastem i jego atrakcjami. Dawno to za mną, kocham swoje śmietki, tutaj mi jest dobrze, chociaż gwar ruchliwego ronda czasem dokucza. Pozdrawiam serdecznie, Grażyno, musiałam sprawdzić w słowniku znaczenie słowa :pianura :)

  15. Myślę, że trzeba mieć w sobie miłość do dzikiej przyrody i lubić takie spartańskie życie aby rzucić się na taką zmianę. No i zdrowe nogi też by się przydały. U mnie z tym coraz gorzej.
    Oglądałem kiedyś filmy o mieszkańcach Bieszczad, którzy wykonali dokładnie taką samą voltę jak Twoi znajomi, Też byli szczęśliwi i nie zamierzają wracać do miejskiego życia.
    Podziwiam, ale nie zazdroszczę

    • Jak już wyszykują swoje wygodne miejsce, są przekonani do tej decyzji, jak najbardziej tak. Pani Anna Seniuk także ma dom w Bieszczadach, w sąsiedztwie innych artystów, którzy tam tworzą. Pani Seniuk jest „dojeżdżająca”. Pozdrawiam Tatulu :)

  16. Bieszczady znam tylko z filmów i różnych programów telewizyjnych. Nigdy tam nie byłam, bo po prostu za daleko.
    Nie dziwię się ludziom, że wolą przebywać daleko od miasta- szczególnie teraz, jednak chyba bym się zanudziła w takiej głuszy. Poza tym bardzo boję się wszystkiego co pełza, a tam pełza bardzo dużo.
    Chętnie przeprowadziłabym się na jakąś spokojną wieś do pięknego starego domku.
    Gorąco pozdrawiam, Anulko.

    • Tego, co pełza, także się boję, w wysokie trawy lepiej nie wchodzić. A na wycieczkę w góry w odpowiednich butach i spodniach.
      Co do zmiany miejsca zamieszkania, zwłaszcza mieszkańcy dużych miast często na emeryturze emigrują do małych miasteczek lub na wieś. W poszukiwaniu spokoju i sielsko-anielskiego klimatu. Serdecznie pozdrawiam, Aniu :))

      • W wysokich trawach są jeszcze kleszcze, więc trzeba uważać.
        Wcale nie dziwię się emerytom, bo większość z nich, tak jak ja, pochodzi ze wsi i za nią tęsknią.
        Tylko trzeba by było kupić chałupkę w dobrym stanie, bo remont pochłania dużo czasu i pieniędzy.
        Uściski wiosenne.
        P.S. U mnie już zakwitła śnieżyca, przebiśniegi i krokusy. Tylko się cieszyć.

        • Kleszcze teraz są wszędzie, nasza Lara wiosną dostaje specjalną obrożę przeciw kleszczom, bo nawet w ogrodowym żywopłocie są. Na wioskach bywają domki już opuszczone, bo staruszkowie odeszli a dorosłe dzieci w świecie. Znajomi, jeszcze młodzi 40 latkowie kupili taki domek na przedmieściu, wyremontowali i mieszkają fajnie, a przystanek autobusowy mają tuż przy domu. To wygodniejsze niż samochód w dojeździe do pracy. I u nas coraz zieleniej się robi, tulipany, krokusy wychodzą z ziemi, a niskie, liliowo-białe kwiatki zakwitły na rabatce. Buziaczki ślę, Aniu :)

  17. Tak ,Bieszczady są piękne ,byłam kiedyś na krótko i pamiętam ,że mnie wprost urzekły.Pozdrawiam .

  18. Wyglądasz rewelacyjnie !
    Mąż też ogląda ten program, ja niestety w tym czasie okupuję kuchnię. W Bieszczadach byłam tylko

  19. Patrzę na to zdjęcie, widzę, że te Bieszczady wypiękniały dzięki Tobie. Wstydzę się, mnie już tam dawno nie było, zaś wielu od nas moich znajomych, kilka razy w roku w Bieszczady ciągnie, a ja nic, smutne. Może się kiedyś uda? W tej chwili to nawet o tym nie mam co myśleć, ale Wy? Od wiosny do jesieni, parę razy, chociaż na dwa dni, próbujcie. Pamiętaj, gdy tam będziecie, pstrykaj to piękno! Pozdrawiam. :) :)

    • Staramy się w miarę możliwości jeździć w Bieszczady dzieląc tę sympatię z Krynicą i całym Beskidem Sądeckim. Odległość bardzo zbliżona, góry nieco inne, ale tez piękne. Wierzę, że i Ty Jędrusiu zajrzysz w Bieszczady, choćby dosiadając się do znajomych. Serdeczności ślę :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.