Graj Orkiestro, graj…

Dzisiaj o WOŚP.  Od 25 lat kibicuję wiernie poczynaniom Jurka Owsiaka. Przyznam , że zawsze podczas finału towarzyszy mi wielka radość ale i ogromne wzruszenie.

Myślę, że Jurek Owsiak jest zesłany od Boga, aby wypełnić tę humanitarną misję.  Wspaniała robota, wspaniałe efekty.  Nie ma szpitala w Polsce, w którym  nie byłoby czerwonego serduszka.  Tylu dzieciom ocalono życie, tylu świadków medycznej pomocy.  Jak można nie dostrzegać dobra, które z tej inicjatywy powstało. Ile trzeba mieć zła w sobie, żeby szukać drugiego dna. Trudno sobie wyobrazić, jak wyglądałyby szpitale bez orkiestrowego sprzętu. Pustka.

Niewątpliwie świadczy to przy okazji o ignorowaniu przez państwo  służby zdrowia, o ignorowaniu nas, pacjentów.

Niezrozumiałe, chociaż już nawet nie przykre, jest bojkotowanie przez niektóre środowiska  samej Orkiestry.  To mało powiedziane, na fb były obraźliwe wpisy dotyczące współgrających z Orkiestrą.  Płytkie to, pełne nienawiści i zawiści, maluczkie.  A wszystko /o zgrozo/ w imię Boże.

Wielka Orkiestra jest ewenementem na skalę światową.  Skromny, jąkający się facet z  ogromną charyzmą, przekonał do swojej idei  miliony ludzi. Młodych, starych, bogatych i biednych, miłośników rocka i muzyki poważnej.  Ludzi o różnym wyznaniu i różnych przekonaniach. I nie jednorazowo, to już dwadzieścia pięć lat. A za każdym razem Orkiestra gra coraz głośniej i piękniej.

Życzę Jurkowi Owsiakowi dużo zdrowia i determinacji, bo to naprawdę ciężka praca i ogromna odpowiedzialność.  Zwłaszcza, gdy zderza się ze środowiskami  niechętnymi mu.  To fantastyczny człowiek.  Z przyjemnością będę słuchać  dżwięków Orkiestry.

Do końca świata i jeden dzień dłużej.

 

Jutro też się może wydarzyć…

Czytam o zasłużonych w pracy wieloletniej  artystach. Zaczyna się lament, bo emerytura cienka, nie powiążą końca z końcem. Zmuszeni więc są, z różnym skutkiem,  pracować dalej. I narzekają, jaki to niesprawiedliwy kraj, ta Polska.

To nie nowość,  około piętnastu lat temu nie żyjąca już pani Violetta Villas też była troską narodową, bo śmieszna emerytura nijak do niej nie przystawała. Zastanawiano się nawet nad  tym, aby Ministerstwo Kultury ufundowało jej stałą rentę. To nie doszło to skutku. Chyba.

Przed laty,  gdy gwiazdy były już gwiazdami, zarabiały takie pieniądze, o których nam się nawet nie śniło. Było więc życie z szerokim  gestem,  luksusowe stroje, wakacje, samochody.  Jak na gwiazdy przystało.  Sprytnie dbano, aby wykiwać  ZUS. Wykiwano przy okazji   samych siebie, nie robiąc oszczędności. Konsumpcyjny tryb życia pochłaniał dochody, na to nawet nie potrzeba dużo czasu.

Nie uogólniam, nie wszyscy tak postępowali.  Byli i tacy,  którym sukces nie odebrał rozumu czy rozwagi.  Z przyjemnością  czytam dzisiaj, że moja ulubiona Krystyna Prońko,  zabezpieczyła się godnie na stare lata. Nieudane związki tylko wzmocniły ją w prawdzie, że trzeba liczyć na siebie. Wiedziała, że jak płaci  niską składkę ZUS, to i emerytura jej nie uskrzydli. Zadbała o swoją przyszłość.  I wprawdzie ma  niską emeryturę, ale jest bardzo zasobną kobietą.

Pewnie to nie tylko artystów dotyczy.  Brane garściami życie wyjątkowo smakuje. Trzeba tylko pamiętać, że dzisiaj świat się nie kończy. Jutro też się może wydarzyć.

….tylko mnie kochaj…..

Lara

   Nasza Lara już coraz mądrzejsza, reaguje pięknie na polecenia. To już 10-miesięczna panna. Teraz koledzy weterynarze odkryli  wreszcie prawdę:  mamą Lary jest oczywiście mała, czarna kundelka, jej tato to golden retriever, a nie – jak własciciel mówił – cocer spaniel.  Biedny , nie poznał z odległości zięcia. A wszystko się zgadza, jak w encyklopedii:  rodzinny, kochający pies.  Jak na zdjęciu. Każdy moment wykorzystuje, aby wskoczyć na kolana, potem na plecy i łasić się.