Nie widać, nie słychać

Po  obejrzeniu reportażu o krewkim , lokalnym polityku , maltretującym rodzinę przez  lata, pomyślałam, że muszę napisać o swoich odczuciach.

Myślę,  że  od zawsze  nie  brakowało w rodzinach przemocy, awantur.  Najczęściej powodem był alkohol.  Ale nie tylko.  Bywało, że mąż tak sobie wbił w łeb, że jest filarem rodziny, że za najmniejsze przewinienie  ustawiał żonę i dzieci. Delikatnie  powiedziane, tłukł ich po prostu.  Nie miały lekko kobiety z takim mężem. Bo matka na skargę córki, ofuknęła ją i zalecała posłuszeństwo. Możnowładztwo pana rosło, nie kontrolował się.

Twierdzę, że 90% wzorców, zachowań wynosi się z rodzinnego domu. Tak może być i w tym przypadku.

  brzozanasza urodziwa brzózka

  Teraz kobiety już wiedzą, że nie wolno się pozwolić poniewierać. A to ciągle  tak częste, chociaż ukrywa się przed bliskimi, przed sąsiadami.  Nikt nie widzi, nikt nie słyszy. I wcale nie zależy od statusu  społecznego, stanu konta, wykształcenia. Ot, po prostu, jest się draniem, nieudacznikiem  i frustratem, który odreagowuje  w „zaciszu“  domowym.  Bo silniejszych się boi.

W każdym związku czasem zaiskrzy, zdarzają się głośne  kwadranse  lub ciche dni. Ale gdy strach wkrada się do domu, to już jest dramat. Na pierwsze takie zachowanie  należy natychmiast zareagować.  Nie kulić się  ze strachu, lecz gdy emocje miną, wyjaśnić, co się stało. Nie ukrywać przed bliskimi. Bo wtedy oprawca czuje się pewnie. Zbyt pewnie.

Znałam małżeństwo, niestety już oboje nie żyją, kiedy to mężowi zdarzyło się wrócić o pierwszej w nocy po wpływem i zarządzić awanturę.  Taką na miarę jego męskich , bojowych możliwości.  Żona na pierwsze uderzenie zareagowała, złapała ciężki wazon i bez namysłu rzuciła w męża.  Była przerażona, że ją po tym zabije. Nie zabił. Poszedł zalany krwią  na pogotowie, tam powiedział, że ktoś go napadł i uderzył kamieniem.  Dodał, że stracił przy tym portfel  /żeby było wiarygodnie/. Lekarz zszywając mu rozciętą  głowę powiedział : panie, miałeś pan szczęście, bo gdyby pana 3 centymetry dalej  łupnął ten bandzior, tobyś pan już nie żył.  Przeżyli wspólnie jeszcze około 30 lat, nigdy nie podniósł na żonę ręki.

Nie jest to oczywiście zachęta,  jednak facet  zapamiętał, że tego robić nie wolno.

Jeżeli ktoś nie panuje nad złymi emocjami, nie kontroluje zachowań, wymaga psychiatry. Mąż, żona, matka, ojciec, syn, córka. To nie moja złośliwość, to prawda. To nie jest normalny człowiek. Stąd słyszymy, że pobił, że udręczył, że zabił. Można było uniknąć.

Pamiętam,  gdy zaczynałam pracę, mój ówczesny przełożony w luźnych rozmowach z innymi panami, bardzo dowcipnie cytował uroczy dwuwiersz:  jak się baby nie bije, to jej wątroba gnije. Rżeli panowie, ciesząc się ze swojej mocy i błyskotliwości  kierownika.   Na szczęście, okazało się, że wszyscy byli normalni, ale ta „ludowa mądrość“ dodawała im animuszu.

Od jutra  u nas malowanie.   Zbieramy siły i energię, przez dwa dni gotowałam i zamroziłam obiady, bo nie wiem, kiedy będę miała jakiś dostęp do cywilizacji.  Majówka więc u nas bardzo roboczo.      Nic to, grunt, to trzymać pion.

Idź tam, gdzie słyszysz śpiew…

Od dziecka, od zawsze lubiłam  muzykę.   W naszym domu było jej dużo,  oboje rodzice często nucili, śpiewali, tato grał na gitarze, było dużo płyt.  Przy nich tato uczył mnie tańczyć, gdy miałam 9-10 lat. Pamiętam swoje kolejne fascynacje muzyczne. Oczywiście Czerwone Gitary  /z plakatem S.Krajewskiego na ścianie/,  The Beatles, Niemen, Czerwono i Niebiesko Czarni. Potem Blackout i Breakout. W latach 70-tych  Budka Suflera i Dżem. I Procol Harum, wspaniały zespół, wspaniałe piosenki. Z bratem mamy podobne gusta muzyczne, stąd też chętnie śpiewaliśmy razem przy wtórze jego gitary. Podrzucamy sobie też ciekawe linki, płyty różnych wykonawców.

Było wielu innych wykonawców, których po prostu już nie pamiętam.

Teraz też często słucham muzyki. Mam dużo płyt, także tych z dawnych lat piosenek, już w wersji CD. Jakieś dwa lata temu zafascynowałam się duetem  śpiewającym ballady.  Są to Andrzej Korycki i Dominika Żukowska. Zaraziłam nimi brata. W zeszłym roku  mieliśmy dużą  przyjemność być na ich koncercie.  Słucham więc i ich i Leonarda Cohena, ale także Stinga, Sinatrę, Budkę Suflera i Dżem koniecznie, ulubieńców z dawnych lat. No i genialnego Andre Rieu, którego koncerty  były w TV Rozrywka o czym Was informowałam, zachęcając do oglądania.

Jak by nie patrzeć, muzyka naprawdę łagodzi obyczaje. Byle nie była wrzaskliwa i ciężka, bo wtedy niezdrowo podkręca.

No to posłuchajcie :)