Uroki remontu

To przed nami. W kwietniu mamy w planie malowanie mieszkania. Ale już teraz zrobiliśmy niezbędne zakupy, farby, grunty, wałki, i Bóg wie, co jeszcze. Nie znosimy chodzić po sklepach, a markety budowlane są dla nas prawdziwą udręką. Bo powierzchnia ogromna, towaru full, regały pod sufit a my jak krety z kartką w ręce błądzimy za tym, co zapisane.

Nie wiem, jak to jest u Was, ale w naszych marketach budowlanych ekspedient do pomocy jest na lekarstwo. Więc najpierw jeden market, potem drugi, cierpliwość nadwyrężona, nie ma żywego człowieka, który poradzi, wskaże. W trzecim już buzowałam, dotąd chodziłam po sklepie i jego zakamarkach, aż znalazłam pana, wprawdzie to nie był jego rewir, ale pomógł odszukać koleżankę. Z pomocą miłej i cierpliwej pani, zrobiliśmy zakupy. Złożone w garażu czekają na swój wielki dzień.

Syn zadeklarował się, że z pomocą męża i doraźną wnuka, wymalują wszystko. Tydzień na pewno będziemy żyć jak rozbitki, ale trudno. Ja  jestem w miarę cierpliwa na niedogodności, byle niezbyt długo to trwało. Niestety, mój mąż bardzo źle znosi dłużej trwający bałagan w domu. Większość z Was wie, że mąż jest pedantem, żyje mu się bardzo źle w takich warunkach. Na ogół po dwóch dniach zaczynamy się kłócić, bo jego nadwrażliwość w sytuacji, gdy dom stoi na głowie, jest niezwykle irytująca. Potem już tylko sprzątanie, a z tym radzimy sobie całkiem dobrze – i parę lat spokoju.

Coraz dłuższe dni, coraz więcej słońca. Uwielbiam ten czas oczekiwania na ukochaną wiosnę. A potem cudowny /oby !!!/ maj. Ten niechby trwał i trwał.

Dawno nie dorzuciłam nic od szefa, a więc proszę bardzo :

Wszystkie kobiety marzą o przystojnych, czułych kochankach.   Niestety, wszyscy przystojni, czuli faceci mają już kochanków.

Nie tylko VAT

Myślę sobie, że my, przeciętni zjadacze chleba, nie jesteśmy w stanie napełnić  budżet państwa. Nawet, gdybyśmy podwoili własne podatki.   Przyczyną tego jest brak prawdziwej kontroli wpływów i wydatków z budżetu. Tylko mówi się dużo, w efekcie tam, gdzie potrzeba,  brak szczelności.

Ostatnie, radosne doniesienia  o ujęciu  kolejnych  osób  żerujących na podatku VAT. Też się cieszę, bo ucięto  defraudację, chroniąc budżet o kolejne miliony. Tyle tylko, że to drobnica.  Rekiny dalej pływają i mają się  całkiem  dobrze. A to dlatego, że przy pieniądzach, jakimi dysponują,  stać ich na najlepszych adwokatów. To już mecenasów problem, też nie za średnią krajową. I robią co mogą, korzystając  z  luk prawnych, które doskonale  znają. Tak jest przez całe lata i jakoś trudno mi sobie przypomnieć , żeby winni tak naprawdę ponieśli karę.  Najpierw robi się wielki huk, potem coraz ciszej,  w końcu  nawet  szept  zamiera.

 Chybione inwestycje i przedsięwzięcia, bylejakość, jakże charakterystyczna dla nas a w dużej mierze wynikająca po pierwsze z braku odpowiedzialności, a po drugie z potrzeby chapnięcia czegoś dla siebie. Przy okazji.  Jak wiemy, okazja czyni…..  Tworzymy więc, budujemy, ponosimy ogromne koszty, aby za dwa lata poprawiać kosztem kolejnych nakładów.  Konsekwencji brak. Ważne, aby front robót był. I się dzieje.

Kolejne marnotrawstwo to jednostki budżetowe.  Zdarzyło mi się pracować  w zakładach prywatnych, w których to właściciele przed wydaniem pieniędzy przeżywali poważne rozterki.  Potrzeba, nie potrzeba, może taniej, aby się opłacało. Robiłam wiele kalkulacji aby pan w końcu był zadowolony. Rozumiem,  to jego pieniądze, chociaż czasem ta oszczędność była patologiczna,  zwłaszcza na zatrudnieniu i wypłatach pracowniczych.

Zupełnie inaczej jest w jednostkach budżetowych.  Zatrudnienie najczęściej  na zamówienie.  Jak wiemy,  państwowe to niczyje, więc można korzystać do woli z jazdy samochodem służbowym w prywatnych celach,  karta drogowa wszystko przyjmie. Coroczna wymiana komputerów , telefonów,  na lepsze modele, z najwyższej półki .  Snują się ludzie po jednostce,  mają swoich asystentów, którzy się też snują.    Gdyby  urząd należał do prywatnego właściciela, gwarantuję, że zatrudnienie zmniejszyłoby się o 60%. I tak wszystko byłoby zrobione  na czas.

Straszne marnotrawstwo.  A to tylko wierzchołek góry lodowej. Wystarczy uruchomić wyobraźnię, jakie to pieniądze w skali kraju. Szuka się więc oszczędności  na podwyżkach płac oraz emerytur, na  wzroście cen.

Frycowe my płacimy.

Nie jestem leniwy. Mam zawyżone wymagania motywacyjne.*