Bez prądu

Przygotowałam ciasto do pieczenia. W oczekiwaniu na godzinę 13, kiedy to zaczyna się u mnie tańsza taryfa na energię, poszłam umyć głowę. Zdążyłam juz wypłukać włosy, gdy nagle zabrakło prądu. Czekam więc. Po upływie około pół godziny zadzwoniłam do Pogotowia Energetycznego. I się zaczęło.

Od numeru do numeru, przy czym każdorazowo wysłuchałam automatycznej informacji o usługach sprzedawcy, co chwilę słodkie „proszę czekać“, do tego nie powiem – całkiem przyjemne melodie, ale okazało się, że to nie ten adres, podano inny numer. A na tym numerze wewnętrznych pewnie z 6, więc wg uznania wybieram potrzebny. Pudło. Drugi i trzeci też pudło.Więc jeszcze raz do pogotowia . Pani zadała mi trudne pytanie: czy sprawdziłam wewnętrzną instalację. A jak mam sprawdzić wewnętrzną instalację, jak nie mam prądu a poza tym nie wiem, jak się to sprawdza.

W umowie ze sprzedawcą mam opcję „elektryk24“. Oznacza to, że całą dobę do dyspozycji mam elektryka w cenie umowy. To ja, naiwna, pomyślałam, że to prawda. Może, ale jak okaże się , że moje wezwanie jest nieuzasadnione, to zapłacę. Co to znaczy nieuzasadnione – pytam. Nie mam prądu, czy to mało ? A mało, bo czy ten prąd to tylko u mnie, a jeżeli , to czy na skrzynce jest świecąca dioda. Nie ma, stwierdziłam. Jak skrzynka nie świeci, to oznacza wewnętrzny problem, a elektryk nie ma uprawnienia do ściągnięcia plomby ze skrzynki. Pani podała mi numer, na który dzwoniłam trzykrotnie wcześniej. Zbuntowałam się, nie będę dzwoniła. Proszę, aby pani w pogotowiu energetycznym zapisała moje zgłoszenie, a ja czekam. Odłożyłam słuchawkę. Moje rozmowy w sumie trwały około 40 minut. Za około godzinę światło wróciło. Oczekiwałam, że ktoś sprawdzi, czy mam prąd. Nikt sie nie pojawił. A o godzinie 17 przyszedł pan elektryk. I był zdziwiony, że prąd sam powrócił. Podejrzewa, że to wina wiatru, który rzeczywiście był silny. Jakieś dwa-trzy lata temu mieliśmy też brak prądu, ponad 18 godzin. A dzwonienia było co niemiara. I wszędzie źle. O ósmej rano pojawili się dwaj fachowcy, trącili długim kołkiem w instalację po drugiej stronie ulicy i światło zabłysło. Tamta naprawa trwała do 1 minuty.

To życzę, aby nie brakło Wam prądu. Bo wcale nie jest oczywistym, że telefon do pogotowia będzie skuteczny.

30.04.16Minęło pół roku, odkąd nie ma Kamy. Dzień później zamieszkała z nami Lara.  Kama to dystyngowana, bardzo spokojna bokserka. Lara z ogromną energią,

3.12.16czasem urwipołeć, ale też bardzo kochana. Rano do łóżka przynosi mi zabawki i czeka, aż wstanę. Lubi wtulić się i tylko łypie szelmowskim okiem, czy wszyscy są na miejscu. Jej  obecność za sprawą naszych przyjaciół, pozwoliła wypełnić czas  po stracie Kamusi.  Trudno mi wyobrazić sobie teraz dom bez psa.

Dwa cukierki

Kolejny przypadek przedstawiony w tv, który mnie rozdrażnił.  Chyba w ogóle przestanę cokolwiek oglądać.

Kobieta nie w pełni sprawna umysłowo, ukradła w sklepie dwa cukierki.  Wartość  0,60 zł.   Ochroniarz rzetelnie  powiadomił policję, a ta – a jakże – też rzetelnie – powiadomiła prokuraturę. Nadano tok sprawie.  Rzetelny sędzia skazał złodziejkę na karę 20 godzin do odpracowania na rzecz miasta. Każda godzina za 10 złotych. Niech wie, złodziejka jedna, że w naszym kraju praworządnym nie ma miejsca na takie zbrodnie.

Sprawdzałam datę, podejrzewając kawał primaaprilisowy. No nie, data nie wskazywała na robienie z człowieka głupa.  Do tego bardzo rozważna pani sędzia  udzieliła wyjaśniającego wywiadu.

Kolejny przykład. Rodzina patologiczna, ojciec przez lata molestował córki, za co odsiadywał wyrok do 21 października br.  Teraz już dorosłe kobiety, w których żal do rodziców nie ustąpił.  Jedna z nich popełniała samobójstwo, głębokie rany psychiczne nie do uleczenia, wpędziły ją w głęboką depresję. Zostawiła czworo dzieci.   Dziadkowie zabrali dzieci do siebie, w tym nastoletnią wnuczkę. I to TEN dziadek.  Pięć tygodni dzieci tam mieszkają. Ani sąd, ani żadna instytucja powołana do pomocy rodzinie, nie zrobili nic, aby ochronić dzieci przed kolejną tragedią.  O dzieci upomniała się ich ciotka, zwracając się do mediów . Panie z MOPS-u nie miały możliwości, panie z CPR także, sąd nie miał czasu. Rozumiem, że nie miał czasu, bo zajmuje się skradzionymi cukierkami.

Innej  rodzinie  zabrano trójkę dzieci. Bo kiepskie warunki  bytowe, a WC w wiadrze. Rodzina spokojna, bez nałogów, ale nieporadna. Nikt nie pomyślał, aby im pomóc,  choćby w wyremontowaniu domu.  Wyrok zapadł.

Kolejny przypadek. Wielodzietna rodzina, ojciec tyran. Bieda, awantury. Dochodzi do dramatu. Okazuje się, że odpowiednie służby zachodziły do rodziny, tylko niczego nie widziały.  Nie mają sobie nic do zarzucenia.  Przecież  nawet bezpłatne obiady dla dzieci  załatwiły w szkole.

Snują się panie z opieki,  snują się panie kuratorki i niczego nie dostrzegają, o niczym nie myślą.  Ważne, że mają etaty, tylko to się liczy.  Nasz  wymiar sprawiedliwości na każdym kroku kompromituje się.  Bezmyślność, indolencja, bylejakość.  Paranoja. Koszmarny  paradoks.

Zmienię temat.  W oczekiwaniu na wiosnę, udając, że nie dostrzegam tego, co za oknem, dziergam.  Moje ostatnie wyroby to parę czapek na zamówienie, tunika dziewczęca, pulower dla osobistego męża.

XI.2016pulowerW miniony piątek, 25 listopada, byliśmy na świetnym koncercie.  W Rzeszowie podczas  Dni Kultury Marynistycznej, wystąpili moi ulubieńcy.  Dominika Żukowska i Andrzej Korycki   zachwycili kolejny raz, a słucham ich od paru lat.  Piękne ballady w ich wykonaniu, nie tylko żeglarskie, to uczta dla ducha. Koncert trwał 3,5 godziny, z czynnym udziałem całej widowni.  Na you tube można znaleźć całe  ich koncerty. Próbkę ich śpiewu załączam: