Nadszedł czas

                             Spokojnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia,
                                      radości  przy świątecznym stole
                                               i ciepłych wzruszeń
                                       przy blasku świecy wigilijnej,
                        a w Nowym Roku 2018 samych szczęśliwych dat
                                        w otoczeniu Najbliższych.

                                    święta

W związku ze zmianami, jakie ogłosił Onet, zdecydowałam o  zakończeniu bloga. Teraz, w grudniu stuknęło mi 11 lat w blogosferze. To kawał czasu. Poznałam wielu ciekawych ludzi, wiele osób jest mi bliskich. Dziękuję wszystkim, którzy zechcieli wymieniać ze mną opinie, komentować, dzielić się uwagami i radami. Wiele osób zagląda do mnie, chociaż nie prowadzą swego bloga, tym też bardzo serdecznie dziękuję.
Trudno mi określić, czy na zawsze zniknę stąd, czy może zatęsknię i kiedyś założę kolejny blog. Jedno wiem na pewno: będę do Was zaglądać, myślę, że odnajdę Wasze nowe adresy.
Jeszcze raz dziękuję za wspólne lata, życzę Wam zdrowia, nieustającej pogody ducha, pomyślności i wszelkich spełnień.

Eurydyka/Gaja/An-Ula

Przeznaczenie

Spotkałam znajomą, z którą nie widziałyśmy się długo. Parę lat mieszkała w innym mieście.  Dzieci z rodzinami  mieszkają w Holandii.
Owdowiała  w wieku 37 lat. Została z trójką dzieci. Była młodą, bardzo atrakcyjną kobietą, więc adoratorów nie brakowało. Bała się jednak każdego związku, ze względu na dzieci. One były dla niej najważniejsze. Bardzo dbała o nie, wychowała naprawdę wspaniałych ludzi. Jeden z adoratorów był wytrwały, parę lat wydeptywał do niej ścieżki. Bardzo ją kochał, składał poważne deklaracje. Znałam go, to dobry człowiek. Co ważne,  jej też nie był obojętny. Nieraz rozmawiałyśmy o nim, mówiła, że bardzo go ceni, jednak boi się, że dzieci mogą go nie zaakceptować a poza tym młodszy od niej o 10 lat może nie podołać obowiązkom rodzinnym. Parę lat później mężczyzna założył rodzinę. Znajoma nadal wzbraniała się przed związkiem, chociaż ciągle była obiektem zainteresowania mężczyzn. Miała ciekawą pracę, parę bliskich osób, to jej wystarczało, to było pewne.
Dzieci z rodzinami mieszkały już w Holandii, gdy zmarła jej matka, mieszkająca w K.  Po przejściu na wcześniejszą emeryturę zdecydowała się zamieszkać w domu rodzinnym w K. Brat-budowlaniec wyremontował matce dom około 3 lata wcześniej, tylko zamieszkać. Po paru miesiącach odczuła samotność. Dzieci daleko, praca skończona. Odszukała na nk i fb parę osób z lat szkolnych w K. Odnowili kontakty, zaczęli się od czasu do czasu spotykać.  Już było dobrze. Dzieci na zmianę przyjeżdżają 1-2 razy w roku, ona też czasem jeździ do Holandii. Dzieci mieszkają w jednym mieście, nie ma problemów.  Jest szczęśliwa i czuje się bezpiecznie.
W Nowy Rok 2016 roku, blisko dwa lata temu dostała telefon. Po drugiej stronie jej wieloletni adorator. Numer dostał od jej brata, z którym spotkali się gdzieś, a który bardzo mu sprzyjał. Chciał pogadać. Małżeństwo jego już nie istniało. Znajoma już wtedy od razu wiedziała, że lęk minął, że będą razem. Już nic nie przeszkadza, nawet ta  różnica wieku. Uczucie przetrwało. Są już małżeństwem, wróciła do naszego miasta, ponieważ mąż jeszcze pracuje.  W planie mają wyjazd do rodzinnego K., gdy mąż przejdzie na emeryturę. Jak mówi, dopiero teraz jest naprawdę szczęśliwa i czuje się bezpiecznie. Nie żałuje tamtych decyzji, widocznie tak miało być. Takie było przeznaczenie.

Znając ich oboje jestem pewna, że zasłużyli na siebie.

Larazawsze tam, gdzie ty”..z Larą, która mnie nie opuszcza…